Oscary 2016 – Room

Oscary to moja tradycja. Nawet jeśli z różnych powodów nie mogę obejrzeć Gali to  i tak jestem na bieżąco z większością nominowanych filmów, a także bardzo emocjonalnie przeżywam wyniki. Tegoroczna statuetka dla Leo to miód na moje serce. Należało się chłopakowi i to od tylu lat.

Dlaczego się tym tak wszystkim przejmuję? W końcu to tylko nagrody i podobnych wydarzeń w świecie kina jest wiele. Mianowicie dlatego, że Oscary co roku dają mi film perełkę, taki w którego świecie się zanurzam i który jeszcze bardzo długo nie opuszcza moich myśli. Tak było w przypadku Her dwa lata temu, czy Boyhood w tamtym roku. Tegoroczne Oscary dały mi Room – film, który jak żaden od dawna mnie tak nie poruszył. Ta historia pozostawiła też po sobie spory niedosyt i już na drugi dzień popędziłam do księgarni, żeby dzięki książce poznać bohaterów lepiej, być z nimi jeszcze trochę dłużej.

Zanim przejdę do filmu chciałabym jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy. Oscary na blogu są od trzech lat i co roku trochę się zmienia formuła mojego ich opisywania. Zarówno w roku 2014 i 2015 prowadziłam relację na żywo podczas trwania Gali na Twitterze, a na blogu pojawiały się wpisy o nominacjach, samej Gali i wynikach, a także filmach które obejrzałam. Niestety, w tym roku nie mogłam obejrzeć Gali, a opisywanie czegoś, czego nie widziałam na własne oczy tylko czytałam relacje, nie wydawało mi się w porządku w stosunku do Was. Z drugiej strony myślę, że to może być ciekawe doświadczenie, żeby opisać te wszystkie filmy, kiedy już znam wyniki i mogę się do nich odnieść. Więc kto wie? Może ostatecznie ten sposób przeżywania Oscarów na blogu będzie najbardziej satysfakcjonujący. Co o tym myślicie?

room-mv-8

Room został nominowany w czterech kategoriach: najlepszy film, najlepsza aktorka pierwszoplanowa, najlepszy reżyser i najlepszy scenariusz adaptowany. Otrzymał jedną statuetkę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej Brie Larson.

Krótki opis fabuły: Jack (genialny Jacob Tremblay) właśnie skończył 5 lat i wszystko co w życiu widział i zna znajduje się w Pokoju, w którym mieszka z Mamą. Reszta jest kosmosem, a to co widzi w telewizji jest nieprawdziwe, albo z innej planety. Pokój to cały jego świat, więc kiedy Mama mówi mu, że go okłamała, a prawdą jest to, że Pokój to szopa na tyłach domu porywacza, który uprowadził ją jeszcze przed jego urodzeniem, chłopiec nie chce w to uwierzyć i trudno mu to wszystko zrozumieć. Jednak po pierwszym szoku wreszcie daje wiarę słowom Mamy i oboje planują oszukać Starego Nicka i spróbować ucieczki. To może być ich jedyna szansa.

Moja opinia: Room mnie absolutnie zachwycił i nie daje o sobie zapomnieć. Zdecydowanie najlepszy w tym roku na Oscarach i wielka szkoda, że nie dostał statuetki za najlepszy film. Po raz pierwszy w życiu widziałam tak dobrego aktora dziecięcego. Przed obejrzeniem Room widziałam go u Ellen i w wielu wywiadach przeprowadzonych podczas promocji filmu i zdarzyło mi się przewrócić oczami i pomyśleć, że dlatego się tak nim wszyscy zachwycają, bo jest śliczny i uroczy. Wydawał mi się być kreowany na maskotkę tegorocznej Gali i tyle. Nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam na ekranie. Chłopiec jest naturalny i tak świetnie pokazuje emocje, że uwierzyłam w tę postać od pierwszych chwil. Tworzą z Brie Larson tak intymny związek, jakby naprawdę byli matką i synem. To jest absolutnie niesamowite i serio chociaż uwielbiam Leo to dałabym Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową właśnie Jacobowi. Możliwe, że taki popis dał jedyny raz w życiu. Jednak życzę mu z całego serducha, żeby wyrósł na męską Meryl Streep i zachwycał nas kolejnym kreacjami także jako dorosły.

Kiedy dowiedziałam się, że Brie Larson jest starsza ode mnie tylko o rok to byłam w głębokim szoku, bo wydawało mi się, że jest dobrze po 30. Broń Boże nie chodzi o wygląd, ale o jej dojrzałość jako aktorki. Alicia Vikander, która otrzymała w tym roku Oscara za najlepszą rolę drugoplanową, jest starsza od Brie o rok, ale byłam pewna, że jest młodsza o dobre kilka lat. Alicia przy Brie jest takim radosnym podlotkiem. Z Brie emanuje jakaś taka życiowa mądrość. Nie umiem tego dobrze nazwać. Tak po prostu czuję…
A może Alicia jest po prostu całkiem nowa (cytowanie Przyjaciół zawsze na propsie).

room-mv-11

Czytałam opinie, że ludziom podobała się pierwsza część filmu (w Pokoju), a druga już przynudzała. Nie zgadzam się z tym absolutnie. Powrót do normalności, a raczej do czegoś absolutnie nowego był pokazany niesamowicie. Serducho mi prawie wypadło z piersi podczas Ucieczki, a kiedy było po wszystkim i Joe z Jackiem musieli stawić czoła światu zewnętrznemu… eh emocjonalny rollercoaster.

Brie Larson bardzo prawdziwie pokazała depresję, a także ogromną miłość i przywiązanie do filmowego syna. Oscar w pełni zasłużony i mam nadzieję, że nagroda otworzy jej drzwi do bardziej poważnych produkcji, bo dotąd była znana z raczej mało ambitnych komedii, gdzie się po prostu marnowała.

Nie mogę też wyjść z zachwytu nad tym, że ten film jest tak bardzo indie. Nie jest typowo amerykański, gdzie fabuła kręciłaby się wokół postaci porywacza i miałaby trzymać w napięciu, czy go złapią, czy nie i czy nasi bohaterowie mają się bać. Postać Starego Nicka przestaje być ważna w momencie, kiedy widzimy go po raz ostatni. To „ofiary” są na pierwszym planie, ich uczucia i problemy z dostosowaniem się do normalności, a także ich bliscy.

Rodzice Joe to też ciekawe postacie drugoplanowe. Po stracie córki ich małżeństwo nie przetrwało. Matka ma nowego partnera, a ojciec mieszka w innym stanie. Powrót Joe to ogromna próba, a także szansa dla ich rodziny. Nie mogę wyrzucić z głowy sceny podczas której przy kolacji ojciec Joe (William H. Macy dobrze znany jako Frank Gallagher z Shameless) nie może spojrzeć na swojego wnuka. Dla niego to owoc gwałtu dokonanego przez porywacza na jego ukochanej córeczce. Szkoda, że nie rozwinięto tego wątku bardziej, tylko po prostu odsunięto tę postać w cień.

room-mv-2

Co sądzę o nagrodzie? Absolutnie zasłużony Oscar dla Brie i nie żartuję, dałabym statuetkę również Jacobowi, bo taka rola (chyba) trafia się raz w życiu. To zdecydowanie mój ulubiony film tegorocznych Oscarów i już przyzwyczaiłam się, że moi ulubieńcy nie dostają nagrody za najlepszy film, czy nawet reżyserię, czy scenariusz. Ale i tak najbardziej cieszę się z tego, że mogłam go obejrzeć, bo gdyby nie Oscary to prawdopodobnie bym na niego nie trafiła.

Oglądaliście Room? Też Was tak zachwycił jak mnie? Co uważacie o tegorocznych Oscarach? O jakim filmie/filmach nominowanych w tym roku chcielibyście, żebym napisała?

  • Kot Bury

    Byłam przed rozdaniem z przyjaciółkami na maratonie oscarowym i przyznam, że Room to film, na który najmniej czekałam (no może poza Mostem szpiegów, który był w programie, a który widziałam, kiedy miał premierę w kinach i miałam wrażenie, że scenariusz jest z tych, co to przeleżały dekadę w szufladzie. Albo dwie ;)), ale okazało się, że wywarł na mnie największe wrażenie. Brie była cudowna i Oscar jej się należał (chociaż i tak nie mogę przeboleć tego, że Marion Cotillard nie dostała nominacji za lady Makbet) i Jacob też był znakomity i trzymam kciuki za niego i jego przyszłość w filmie.
    I również nie zgadzam się z tym, że druga część przynudzała i mnie się podobała chyba nawet bardziej.

  • Rot

    Ile autorka tego bloga ma lat, żeby podniecać się oskarami? Nie pora dorosnąć do prawdziwego kina? Zarówno amerykańscy jak i nie amerykańscy reżyserzy spoza hollywood są dużo lepsi niż ta oskarowa tandeta. Radzę też zwrócić uwagę na to żę nie tylko w Ameryce robi się filmy, chociaż autorka pewnie o tym nie wie. I jeszcze jedno, jak już coś niby że po polsku piszesz i publikujesz w sieci to bądź konsekwentna i pisz po polsku blogerko. Nie „indie” tylko „niezależne”, itd, itp.