Oscary 2015 – The Tale of the Princess Kaguya, Big Hero 6, The Boxtrolls, How to Train Your Dragon 2

W tym roku zacznę od tej najprzyjemniejszej w odbiorze nominacji, czyli najlepszy film animowany długometrażowy. Udało mi się obejrzeć cztery. Niestety, nie mogłam nigdzie znaleźć Song of the Sea. Jeśli wiecie gdzie i kiedy można go zobaczyć to dajcie znać. Z tych które widziałam najbardziej spodobały mi się The Tale of the Princess Kaguya i Big Hero 6. Prawdopodobnie ten drugi otrzyma Oscara. Jednak każdy z tych czterech, o których piszę poniżej jest wart obejrzenia.

The Tale of the Princess Kaguya to adaptacja znanej japońskiej legendy o ubogim zbieraczu bambusu, który znalazł w lesie świecący pęd, a w nim maleńką dziewczynkę wielkości palca. Zabrał ją do domu i postanowił z żoną wychować jak swoją córkę. Oboje byli już w podeszłym wieku i nie doczekali się potomstwa, więc obdarzyli Kaguyę (Kaguya w tłumaczeniu to świetlista księżniczka) wielką miłością. Dziewczynka szybko rosła, zjednała sobie sympatię innych dzieci i spędzała dni na bawieniu się z nimi wśród lasów, pól i rzek. Przybrany ojciec znalazł jednak wśród bambusów kolejny świecący pęd, a w nim złoto i szaty godne księżniczki. Zdecydował, że jego ukochana córka znajdzie szczęście w stolicy w towarzystwie wysoko urodzonych. Poświęcił złoto na stworzenie bogatego domu i wynajęciu nauczycieli dla Kaguyi,  aby umiała się zachować wśród arystokracji. Zostawili za sobą ubogą wioskę i przeprowadzili się do miasta. Niestety, Kaguya nie była szczęśliwa w pięknym, ale zamkniętym domostwie. Tęskniła za naturą i przyjaciółmi. Wyrosła na piękną dziewczynę, a o jej urodzie krążyły plotki wśród wysoko urodzonych kawalerów, którzy się do niej zalecali. Jednak Kaguya nie chciała zostać „czyjaś” i sprytnie pozbywała się adoratorów dając im zadania nie do wykonania.

kaguya

Jednak o pięknie Kaguyi dowiedział się też sam cesarz i zapragnął ją mieć dla siebie. Przestraszył dziewczynę na tyle, że zapragnęła wrócić tam skąd pochodzi, czyli na Księżyc. Kiedy cesarz przestał nalegać na jej cnotę i opuścił dom, Kaguya pożałowała swego niemego krzyku, który doprowadzi do tego, że przyjdą po nią jej ludzie i będzie musiała opuścić Ziemię i swoich rodziców. Wiedziała, że to już nie odwołalne. Cesarz postanowił się zrehabilitować i posłał swoją armię, aby pilnowała domu Kaguyi i nie dała porwać dziewczyny.

Już za dużo Wam przekazałam spoilerów, ale wierzcie mi, że to ledwie zarys tej historii. To bardzo klasyczna baśń z równie klasyczną kreską. Miło się na to patrzy i chłonie świat stworzony przez studio Ghibli. Jest jakaś magia w tej kresce, jest coś żyjącego i zmieniającego się razem z historią. Spokój i piękno szybko zmienia się w koszmar podczas genialnej sceny ucieczki księżniczki podczas dnia nadania jej imienia. Jest coś instynktownego w jej obawie przed mężczyznami i ich brutalnością, a także żądzą. Przecież żaden jej nie znał, a pragnął tylko i wyłącznie dlatego, że słyszał plotki o jej wyjątkowej urodzie. Kaguya chciała być wolna, chciała cieszyć się tym światem i za wszelką cenę nie chciała zostać czyjąś własnością. Była czystym bytem, czego nie rozumiał jej ojciec, którego zmieniła ambicja.

Są momenty kiedy tę animację ogląda się sennie, są chwile zabawne i wzruszające, jest magicznie i surrealistycznie, ale jedno jest pewne – ta historia zostaje w głowie na dłużej. Baśń można różnie interpretować. Jedni twierdzą, że to alegoria śmierci młodej osoby, która odchodzi za wcześnie i jej życie zapełnione obowiązkami, a także przygotowaniami do wejścia w dorosłość sprawiły, że nie zdążyła nacieszyć się światem. Drudzy mówią, że to opowieść o trudnym życiu kobiety w patriarchalnym świecie, a jeszcze inni przekonują o pragnieniu wolności, która tkwi w każdym człowieku, a musi zostać stłumiona tkwiąc w systemie zwanym społeczeństwem.
Moim zdaniem ilu ludzi tyle interpretacji. Każdy wyniesie z tej baśni coś dla siebie, a nawet jeśli nie to może podziwiać piękną animację wyróżniającą się na tle innych.

Big Hero 6 skradło mi serducho. W ogóle się tego nie spodziewałam i podeszłam do tej produkcji bardzo obojętnie nic o niej nie wiedząc. Pozytywnie się zaskoczyłam i stwierdziłam, że każdy powinien mieć swojego Baymaxa!

Akcja dzieje się w San Fransokyo, czyli nie trudno się domyśleć, że jest to miasto, które przypomina połączenie Ameryki i Japonii. To bardzo ciekawe rozwiązanie scenarzystów, bo już samo miejsce akcji jest ciekawe i fascynuje dostrzeganie szczegółów pochodzących z tych obu kultur.
Hiro jest bardzo bystrym chłopcem, który wykorzystuje swój talent do elektroniki i budowania maszyn w walkach robotów. Jego starszy brat Tadashi namawia go do wizyty na swojej uczelni, gdzie studiują największe mózgi z tych właśnie dziedzin, do których zdolności ma Hiro. Początkowo niechętny i spodziewający się nudy chłopiec poznaje przyjaciół Tadashiego, a także jego profesora i wkręca się w ten fascynujący świat, gdzie młodzi ludzie mają wpływ na przyszłość technologii. Żeby móc dostać się na uczelnię w tak młodym wieku musi wziąć udział w konkursie na najbardziej przyszłościowy wynalazek. W międzyczasie poznaje projekt, nad którym pracuje jego brat, czyli Baymax – sympatycznie wyglądający robot, który jest osobistą pielęgniarką i dba o zdrowie swojego właściciela.

baymax

Nie chcę zdradzać nic więcej z fabuły, bo sama podeszłam emocjonalnie do późniejszych wydarzeń, tylko i wyłącznie dlatego, że nie znałam żadnych spoilerów. Mogę tylko wspomnieć, że Hiro próbuje później przerobić Baymaxa na superbohatera i to są naprawdę przeurocze starania.

Film jest bardzo ciepły, dowcipny, wzruszający (popłakałam się w pewnym kluczowym momencie) i dotyka ważnych spraw, jak na przykład pogodzenie się ze stratą, czy to, że zdrowie psychiczne jest równie ważne jak fizyczne. Wszystkie postaci mają swój oddzielny charakter i nie da się ich nie lubić i im nie kibicować. Nie mogę powiedzieć, że fabuła jest odkrywcza czy bardzo oryginalna, ale wykonanie nadrabia inne braki. Spodziewam się Oscara!

tumblr_nfmv4320kG1u1i6o8o1_500

The Boxtrolls bardzo przypomina filmy animowane Burtona. Identyczny sposób animacji, podobna smutna historia, źli brzydcy ludzie, mrok i strach, a także elementy humorystyczne. Doceniam ile pracy włożono w tę produkcję, ale myślę, że rzadko który widz zaangażuje się w historię, gdzie postacie przypominają do złudzenia kukiełki, a ich mimika twarzy jest bardzo sztuczna i przerysowana. Możliwe, że dzieci odbierają ten film bardziej empatycznie, jeśli nie będą się bali głównego złego, który jest wyjątkowy obrzydliwy.

Akcja dzieje się w pewnym mieście, gdzie największym skarbem jest ser i stać na niego tylko najbogatszych. Wyróżnia ich ubieranie się na biało, a także wysokie białe cylindry. O takim właśnie kapeluszu i dostępie do najlepszego sera marzy Snatcher, który wymyśla chytry plan, aby tego dokonać. Wrabia pudełkowe trolle (tytułowe boxtrolls) w porwanie dziecka i zabicie ich ojca, po czym obiecuje burmistrzowi, że je wszystkie złapie i zgładzi. Oczywiście ceną jest biały kapelusz. Przez lata poluje na trolle i robi się ich coraz mniej, a porwane dziecko tak naprawdę znalazło się pod opieką trolii, które wcale nie są złe. Chłopiec robi się co raz większy i dowiaduje się od córki burmistrza, że jest człowiekiem. Razem postanawiają pokonać Snatchera.

tumblr_niqv0cULlD1s3ke3ko1_500
tumblr_niqv0cULlD1s3ke3ko2_500

Troszkę wynudziła mnie ta historia i w ogóle nie zaangażowała emocjonalnie. Fabuła jest przewidywalna, wszystko kończy się jednym wielkim kolorowym happy endem, a jedyne ciekawe postacie to pomocnicy Snatchera, którzy próbują dojść do tego, czy są „tymi złymi”, czy jednak „tymi dobrymi”. Cała reszta jest dosyć nijaka i do zapomnienia już w godzinę po seansie. Akademia chyba nie miała kogo wcisnąć na te piąte miejsce w nominacjach. Albo patrzyli tylko na charakterystyczny i różniący się od innych sposób animacji.

Teraz pewnie podpadnę kilku osobom (co najmniej), ale Jak wytresować smoka 2 trochę mnie rozczarowało. Bardzo lubię pierwszą część i kocham Szczerbatka, ale czegoś mi w tej kontynuacji zabrakło.  Film był za bardzo przeładowany akcją, a za mało skupiono się na relacjach pomiędzy bohaterami. A może po prostu ja jestem za stara i nie dałam się ponieść przygodzie?

Jedno jest pewne – to świetnie wykonana animacja, a smoki są genialne. To połączenie kocich i psich zachowań w ciele Szczerbatka mnie rozbrajało i jest zdecydowaniem najsłodszym i najukochańszym smokiem w popkulturze. Wystarczy spojrzeć na zbliżenia gdzie widzimy łuski, czy tęczówkę oka. Coś absolutnie wspaniałego.

Myślę, że skoro jedynka nie dostała Oscara, a była dużo lepsza to i druga część może czerpać dumę tylko z nominacji.  Szkoda, bo technicznie to jest animowane arcydzieło.

toothless

Widzieliście coś z nominacji do najlepszego filmu animowanego długometrażowego? Zgadzacie się z moim zdaniem, czy macie odmienne opinie? Jak myślicie kto zgarnie złotego golasa?

  • Ja też chcę zobaczyć Song of the sea:( Secret of Kells skradło mi serce i niecierpliwie czekałam na kolejny film jego twórców i wygląda na to, że jeszcze poczekam, bo dystrybutora jak nie było tak nie ma, chlip.
    Mi się zdaje, że Oscar trafi jednak do Jak wytresować smoka 2, choć też wolałabym zwycięstwo Big Hero 6, bo o niebo lepsze. A Lego Movie jeszcze lepsiejsze, nie mam pojęcia jakim cudem ta bajka nie została nominowana;/

    • Dzięki Tobie mam do obejrzenia dwie animacje – Secret of Kells i Lego Movie 🙂
      O pierwszym nie słyszałam, a o drugim aż za dużo i dlatego się w końcu nie zabrałam za ten film.

      • Lego Movie polecam gorąco, jest pełne szalonych pomysłów, wydaje się nie mieć żadnych ograniczeń (tak jak budowle z klocków:)) i nie traci tempa nawet na chwilę. Dodatkowo ma kilka fajnych mrugnięć do dorosłego widza (na szczęście, niespecjalnie nachalnych) i cudowny dubbing, koniecznie w wersji oryginalnej!
        A Kells to czysta magia! Animacja to perła, każda klatka to osobne dzieło sztuki. I choć nie mam nic przeciw bajkom stworzonym komputerowo to jednak rysowana kreska zawsze będzie bardziej do mnie trafiać. Sama historia też świetna – bez bohaterów z przypadku, wielkich miłości czy też księżniczek, Kells pokazuje, że nie trzeba ratować świata by być bohaterem. I więcej już nie napiszę, obejrzyj koniecznie:)

        • To już wiem, co będę robić w weekend 😀
          A miałam nadrabiać filmy nominowane do Oscara 😛

  • Widziałam z nich tylko „Jak wytresować smoka 2” i niespecjalnie mi się podobało. Dokładnie tak, jak napisałaś: technicznie super, ale jak na mnie za dużo akcji i momentów robionych dla efekciarstwa. No i wielki come back pewnej postaci jest trochę mało wiarygodny ;).

    Chętnie obejrzę Kaguyę, z wiadomych powodów ;). Może na Big Hero też się skuszę, ale to raczej w dalszej kolejności.

    • Oj ja też spychałam Big Hero 6 na sam koniec, ale się miło rozczarowałam. Na pewno nie można nie zakochać się w Baymaxie 😉

      Kaguya to już w ogóle Twoje klimaty, więc myślę, że Ci spodoba na 100 %

      [SPOILER do Jak wytresować smoka 2]

      Mi też powrót matki głównego bohatera wydał się strasznie naciągany i za łatwo rozwiązany. Aha i żeby wybaczyć komuś, kto cię zostawił na kilkanaście lat i nie chciał nawet sprawdzić co u ciebie, wystarczy zaśpiewać razem piosenkę -_- No nie fajne to było. Szczególnie, że to była postać matki, która wybiera karierę/przyjemności/kogoś innego ponad swoje własne dziecko. Nie wiem, czy to dobry wizerunek dla dzieciaków. Wiem trzeba wybaczać i tak dalej, ale mnie ta historia w ogóle nie kupiła.

  • Kot Bury

    Z jednej strony bardzo bym chciała, że Oscara zgarnęli ludzie ze Studia Ghibli, bo The Tale of the Princess Kaguya jest przepiękną, wartościową animacją (zresztą nie ma się co rozpisywać – przecież to Studio Ghibli ;)), a z drugiej sercem jestem za smokami, chociaż druga część jest rzeczywiście słabsza, to nie zmienia faktu, że i tak mi się ogromnie podobało kocham Szczerbatka i przeryczałam pół filmu w kinie ;).
    Reszty niestety jeszcze nie widziałam.

    • Oj nie sądzę, żeby Studio Ghibli dostało Oscara 🙁 Straszna szkoda, ale myślę, że Akademia wybierze coś amerykańskiego i w miarę wartościowego dla dzieciaków, czyli Big Hero 6. I tak jestem wdzięczna za nominację dla Kaguyi, bo dzięki temu więcej ludzi w ogóle dowiedziało się o tym filmie i go obejrzało.
      Pierwsza część How to Train Your Dragon powinna dostać Oscara. Druga jest sporo słabsza fabularnie, ale animacja zapiera dech w piersiach.
      Polecam Big Hero 6! Myślę, że powinno Ci się spodobać 😉