Jesienny sezon nowości serialowych 2014

Dzięki temu, że w tym roku później napisałam o jesiennych nowościach to obejrzałam więcej odcinków (a nie tylko piloty) i jestem pewna, co będę oglądać, a czego nie. Rok 2014 przyniósł sporo interesujących nowości i w przeciwieństwie do 2013-tego zostawił mnie z nowymi serialami do oglądania na stałe.

 

The Affair – perła tego sezonu. To zdecydowanie najlepszy serial jaki odkryłam w tym roku. Nie dość, że jest genialnie prowadzonym dramatem to jeszcze ukazanym z dwóch perspektyw. Każdy odcinek jest podzielony na dwie wersje wydarzeń – jego i jej. Ona jest kelnerką w małym, turystycznym miasteczku i nie może pozbierać się po śmierci dziecka. On przyjeżdża z rodziną na wakacje do teściów, których nie lubi, ale jako niezarabiający kokosów pisarz nie może pozwolić sobie na pojechanie z żoną i trójką dzieci gdzieś indziej. Ich romans to raczej przypadek niż zaplanowana akcja dwóch znudzonych swoimi małżeństwami ludzi. Ona pociąga go swoją tajemnicą, świeżością i szczerym zainteresowaniem nim i chęcią poznania. Przy niej czuje się męski, odważny i na pewno młodszy, ale też słuchany. Ona pragnie wyrwać się ze swojej żałoby, rodziny męża i dusznej atmosfery małego miasta, gdzie każdy zna każdego.

Najciekawszym elementem serialu jest właśnie ten podział na jego i ją. Ich relacje się różnią. Na przykład on zapamiętuję ją najczęściej w rozpuszczonych włosach (pewnie tak podoba mu się bardziej). Ona zapamiętuje więcej słów i tego jak opowiada o sobie lub po prostu jego przemyślenia. On widzi ją w bardziej seksownych ubraniach, kiedy przywołuje wspomnienia pierwszego spotkania na plaży. Widzi ją jako uwodzicielską. Ona z kolei uważa, że to on bardziej uwodził na początku, a ona zachowywała się bez zarzutu.
Bardzo lubię ten serial. Uwierzyłam w wyjątkowo wiarygodną atmosferę małego miasta (kto mieszkał ten wie). Obie rodziny są interesujące ze wszystkimi swoimi (bardzo odmiennymi) problemami. Po skończeniu sezonu na pewno napiszę o nim dłuższy post.

TheAffairrrrrrrrr
Forever – oto godny następca Castle’a. Mimo, że według mnie Castle ma się całkiem dobrze to rośnie mu konkurencja. Serial opowiada o nieśmiertelnym koronerze z Nowego Jorku, który od dwustu lat nieskutecznie próbuje się zabić. Nie brzmi to zachęcająco prawda? Mimo to, Forever jest lekkim, dowcipnym serialem typu procedural. Główny bohater poznaje piękną panią detektyw (odpowiednik Beckett) i szybko staje się jej pomocnikiem podczas rozwiązywania zagadkowych morderstw. W dostaniu tej fuchy pomaga mu to, że dedukuje niczym Sherlock Holmes i urok osobisty. Nie znajdziemy tu nic oryginalnego, czy wyjątkowego, ale serial ma w sobie „to coś”, co wciąga i z chęcią ogląda się kolejny odcinek. Na pewno zostanę z nim na dłużej.

forever1  forever2
forever3  forever4
 

Gotham – pewnie teraz narażę się kilku osobom, ale muszę powiedzieć, że nie przepadam za Batmanem. Troszkę śmieszy mnie, że dorosły facet z tak wielkim majątkiem zamiast pomagać biednym, budować szkoły, udzielać się społecznie, woli wskakiwać w kostium inspirowany nietoperzem i ganiać po mieście ze swoimi wypasionymi gadżetami, aby walczyć z przestępcami. Pewnie dlatego tak podpasował mi ten serial, bo Batmana w nim nie ma. Jest tylko mały chłopiec, który kiedyś nim będzie. Głównym bohaterem jest miasto Gotham i jedyny sprawiedliwy wśród skorumpowanej policji, czyli James Gordon. Poznajemy też przyszłych wrogów i sojuszników Batmana, czyli na przykład takie postacie jak Pingwina, Poison Ivy i Catwoman. Jest mrocznie i ciekawie, ale mnie najbardziej do serialu przyciąga mała Kobieta Kot, czyli Camren Bicondova i Robin Taylor, który kradnie cały show dzięki świetnemu zagraniu psychotycznego Pingwina.
Nie jest to serial, na który z utęsknieniem czekam co tydzień, ale na pewno co jakiś czas będę oglądać kilka odcinków.

gothammmmmmmmmmmmm

 

Selfie – szczerze mówiąc byłam pewna, że ta współczesna wersja My fair Lady będzie moim nowym The Big Bang Theory, czyli zabawnymi i nie wymagającymi wiele od widza dwudziestoma minutami w tygodniu. Bardzo lubię Karen Gillian a para jaką tworzyła z Johnem Cho była naprawdę fajna.

selfie 1

selfie 2

Eliza i Henry pracują razem w korporacji. Ona jest niezwykle popularną w internecie dziewczyną i wizerunek w social media jest dla niej ważniejszy niż relacje z ludźmi w realu. Henry z kolei świetnie dogaduje się ze wszystkimi, ale najważniejsza dla niego jest praca, przez co nie ma żadnego życia towarzyskiego. Decydują się na układ, w którym on pomaga jej  stać się osobą lubianą i docenianą w pracy. Eliza za to chce, żeby Henry miał coś więcej z życia i próbuje go rozluźnić i nauczyć cieszenia się życiem. Oczywiście na początku się nie lubią i irytują nawzajem, ale później zaczyna coś iskrzyć i odkrywają, że więcej ich łączy niż dzieli. Prędzej, czy później zostaliby parą, bo jest między nimi niesamowita chemia, ale… nie doczekamy tego, bo serial został skasowany.
Straszna szkoda, bo podobał mi się humor, nabijanie z ludzi przyklejonych do smartfonów i z tych, którzy maja problem z poluzowaniem gaci i pozwoleniem sobie na trochę spontaniczności. Między Karen a Johnem była naprawdę fajna chemia i myślę, że to byłby fajny serial. ABC mogłoby zakopać starego trupa jakim jest na przykład Pretty Little Liars, który przestał być ciekawy całe sezony temu, a dać szansę nowej krwi, ale niestety… taką podjęli decyzję i koniec. Szkoda.

1 2
3 4
5 6
 

The Flash – to naprawdę bardzo sympatyczny serialik o jednym z bohaterów DC, którego bardzo lubiłam w Lidze Sprawiedliwych. To taka postać, która rozładowuje sytuację swoim poczuciem humoru. Jeśli chodzi o zachowanie i „lekkość” postaci (mimo tragicznej przeszłości oczywiście) to jest takim trochę odpowiednikiem marvelowskiego Spider-Mana.
Żeby taki serial się udał, musi mieć dobrego aktora odgrywającego tytułową rolę, albo chociaż sympatycznego i dającego się lubić, a taki na pewno jest Grant Gustin. To uroczy i naturalny chłopak. Nie jest może wybitnym aktorem, ale pasuje do roli i radzi sobie zarówno z dowcipkowaniem jak i dramatycznymi momentami. Reszta obsady też jest w porządku. Najbardziej polubiłam Cisco i Catlin (para nerdów naukowców pomagająca Flashowi) w wykonaniu Carlosa Valdesa (złe zdjęcie na imdb) i Danielle Panabaker. To też średni aktorzy, ale nie da się ich nie lubić. Za to już totalnym aktorskim drewnem jest Candice Patton (love interest głównego bohatera). Nie mogę zdzierżyć tej dziewczyny, a niestety jest w każdym odcinku.
Nie jestem jeszcze do końca pewna, czy będę oglądać ten serial. Na pewno jest miłą odmianą po bohaterach Marvela. Byłoby fajnie jeśli Flash pojawi się kiedyś w filmach przy boku Supermana, Batmana i Wonder Woman. Uwielbiam Ligę Sprawiedliwych, więc bardzo czekam na ten film. Wiem, że jest to wspólne universum z serialem Arrow (Flash jest jego spin-offem), ale mimo dobrych chęci nie dałam rady obejrzeć nawet dwóch pierwszych odcinków. Ponownie słaba gra aktorska, cieniutki scenariusz, ale już bez bohaterów, którzy mogliby zdobyć moją sympatię.

 

theflash

 

Czy oglądaliście którąś z tych nowości? Zostaje z Wami na dłużej, czy jednak nie przykuła Waszej uwagi? A może oglądaliście jeszcze coś innego godnego polecenia? Zapraszam do dyskusji.

  • Nie oglądałam niczego (też mi niespodzianka :P), ale Affair bardzo mnie zaciekawiło. Ta współczesna wersja My Fair Lady też, ale skoro skasowali… Ale na pierwszy z seriali chętnie rzucę okiem :).

    • Poza tym Ruth Wilson (Jane Eyre z wersji serialowej) jest świetna. Kurczę ma coś w sobie ten serial, że myślisz o tym świecie i tych rodzinach i przejmujesz się ich losami. To znaczy ja tak mam 😉
      Selfie podobno dadzą dokończyć pierwszy sezon na jakimś portalu internetowym. Chyba. Mam nadzieję, bo jestem ciekawa, co dalej się wydarzy.

  • Króliczek

    Gotham jest super. Ja nawet lubię całkiem Batmana i też oglądałam Ligę Sprawiedliwych na Cartoon Network! Batman kręcił z Wonder Woman nie? Chociaż Flash niby też, ale on wzdychał do każdej kobiecej bohaterki, do Sokolicy też.
    Flasha próbowałam oglądać, ale jakieś to tanie się wydaje. Arrow to już w ogóle dno i dwa metry mułu, nie wiem kto to ogląda w ogóle i po co marnuje sobie czas. O Forever napisałaś chyba właśnie to co ja myślę. Niby podróba, niby to już było, ale jest takie fajne i urocze, że aż chce się oglądać. Zaciekawiłaś mnie Affair, chociaż nie lubię dramatów rzadko oglądam, ale może zaryzykuje.

    • Haha Flash był po prostu flirciarzem i zawsze bawiły mnie jego maślane oczy do Wonder Woman i do Sokolicy 😉
      Coś tam było pomiędzy Batmanem a Wonder Woman, ale nie przerodziło się to chyba w związek z tego co pamiętam.
      The Affair bardzo polecam! Tylko jest tam dużo seksu, więc jak komuś to przeszkadza, albo nie lubi lub chce zacząć oglądać z młodszym rodzeństwem to niech czuje się ostrzeżony 😛

      • Króliczek

        Heheh nie myśl, że jak mam puchatego króliczka w awatarze to mam 12 lat ;] Seks w filmach i serialach mi nie przeszkadza. W końcu oglądałam Spartakusa. Tyle siusiaków, cycków i gołych tyłków to się w życiu nie naoglądałam 😉

        • Hahaha to prawda Spartacus sprawia, że staje cie się już obojętna krew, odpadające głowy i mnóstwo golasów 😀

  • Niestety nie oglądałam jeszcze żadnych z tych pozycji, z jednej strony zaciekawiło mnie The Affair i to, że jest podział – czyli fabuła jest prowadzona „nie-tak-jak-wszędzie” tylko boję się, bo czy to nie jest kolejny smutny i przygnębiający serial? W którym wiesz, ze co się zaraz złego stanie i to się dzieje? (Ktoś odkrywa ich tajemnicę i są kłótnie itp…) Czy w tym serialu ten romans jest taki-jak-zawsze?

    Szkoda, że skasowali Selfie! To mógłby być na prawdę dobry serial! Uwielbiam takie zagrywki z nową technologią (bo większość seriali stara się jakby ich nie zauważać, jakby ich wcale nie było… na przykład nikt nie wstawia zdjęć na ista albo nie ogląda youtube, rozumiem, że nie każdy serial musi się wokoło tego kręcić, ale to staje się integralną częścią naszego życia, więc nie dlaczego tak bardzo jest to pomijane?) (no doba w Sherlocku nie było i to było fajne, ale inne przykłady? )