Kiedy Doktor jest zły to tylko na niby, czyli proste chwyty w Doctor Who s08e08

Po odcinku Mummy On The Orient Express Dwunasty ponownie wrócił do łask wszystkich tych, którzy obrazili się na niego w Kill the MoonBo jednak jest kochanym misiaczkiem, a jak nie jest to tylko udaje, żeby przechytrzyć Złego i wszystkich uratować. Jest to chwyt tani i często powtarzający się w serialu. Nie zrozumcie mnie źle. Ja nie chcę, żeby Doktor był negatywną postacią. Po prostu bardzo podoba mi się kierunek, w który podążała postać, czyli, że szuka kim tak naprawdę jest, bada siebie i swoje reakcje i na pewno nie jest jednoznaczna. W ósmym odcinku ósmego sezonu dostaliśmy Doktora bohatera, czyli to do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

12
34

To był fajny odcinek i miło się go oglądało, ale coraz bardziej męczą mnie te same wzorce wykorzystywane przez scenarzystów. Jest potwór. Jest kilkoro postaci, które giną. Są też te, które ocaleją. Doktor ratuje wszystkich w ostatniej sekundzie, a Clara ma rozterki.

Kocham ten serial i chciałabym, żeby wgłębiono się w psychikę Doktora. To jest fascynująca postać, a tak jak zauważa panna Oswald, on robi cały czas to samo. Pakuje się w niebezpieczne sytuacje, igra z życiem swoim i towarzyszących mu ludzi, żeby na koniec wyjaśnić, że on chciał od początku dobrze, a że był w międzyczasie palantem to dlatego, że … i tu następuje dobra wymówka. Dobra, ale jednak wymówka.

arr1
arr2
Znowu została wprowadzona ciekawa postać, która mogłaby być ewentualnym towarzyszem i znowu żegnamy ją raczej na zawsze. Szkoda, bo z chęcią dowiedziałabym się kim jest z pozoru zwykły mechanik, który okazuje się najbystrzejszą osobą ze zgromadzonych w pociągu naukowców.

Orient Express miał być ostatnią wyprawą Clary z Doktorem, ale wydarzenia w odcinku sprawiły, że jednak się rozmyśliła, a jej żądza przygód jakby wzrosła. Może wreszcie Danny pojawi się w Tardis?

12
34
 

A Wy co uważacie o tym odcinku? Jakie są Wasze przemyślenia?

  • Kot Bury

    Uwiera mnie ten dziwny przeskok w zachowaniu Doktora. W jednym odcinku dupek, w następnym miś, któremu zdarza się być troszkę niemiłym (w ogóle, wiem, że Jamie Mathieson pierwszy raz pisał scenariusz do DW, ale jakoś dziwnie Doktor wydał mi się podobny do Sherlocka). Ołkej, nie podoba mi się jako drań, ale wolałabym, żeby ktoś wreszcie ustalił jedną wersję.
    Uwiera mnie, że Clara w tak łatwo przeskoczyła od łez, wściekłości i szeroko pojętego dramatyzmu do „Och, Danny się zgadza, lećmy dalej, dobrze?”.
    Uwiera mnie, że tak wiele widziałam szumnych, pełnych podniety zapowiedzi o występie jakiejś wokalistki, o której wcześniej nie słyszałam, a ona była na ekranie 20 sekund :D. Ale cover bardzo ładny.
    Uwiera mnie, że kolejne epizody rzeczywiście są schematycznie rozpisane i przez to bardzo podobne, aczkolwiek ten odcinek podobał mi się chyba najbardziej zaraz po Robots of Sherwood. Nie znudziłam się, nie miałam ochoty rzucić tego serialu i spalić twórców na stosie. Nawet przez chwilę poczułam to „coś”, co mnie do tej produkcji przyspawało.
    Uwiera mnie, że Perkins nie zdecydował się wybrać z Doktorem w podróż.

    I w końcu: CZY DANNY, DO CHOLERY, WSIĄDZIE WRESZCIE DO TEJ TARDIS? Czekam i czekam, a tu nic. Jest sobie chłopakiem Clary i na tym się kończy jego rola.

    Ale możliwe, że to, co napisałam, nie ma najmniejszego sensu, bo cierpię na deficyt snu.

    • Ja jednak wolałam Robots of Sherwood. To była czysta przygoda bez dram. Faaaaajnie.

      Mnie ominęły zapowiedzi występu tej wokalistki, bo jakoś specjalnie tego nie śledzę i nie mam pojęcia kim jest ta dziewczyna, ale śpiewała ładnie 😉

      Oj Perkins 🙁 Chyba był za mądry na zdecydowanie się na podróż z Doktorem. Szybko wyciągnął wnioski, że to wcale nie jest taka sielanka. Bardzo ciekawa postać i chciałabym poznać jego historię. Kim jest? Co tam robił? Dlaczego stanął na drodze Doktora i zamiast wykonywać swoje obowiązki w „mniej ważnych wagonach” był właśnie w centrum wydarzeń?
      Dużo pytań bez odpowiedzi. Spodobał mi się i byłby ciekawym towarzyszem. Niekoniecznie pełnoetatowym, ale chociaż raz na jakiś czas ^^

      DANNY! KIEDY WSADZISZ DUPSKO DO TARDIS??? Mój ulubieniec na razie grzecznie grzeje kanapę dla swojej dziewczyny i czeka aż ta wróci z zapierających dech podróży.
      Nie podoba mi się to.

      Faktem jest schematyczność i pisanie Doktora raz tak, a raz inaczej. Dobrze, że Capaldi jest dobrym aktorem i go lubię, bo inaczej już bym znielubiła Dwunastego.

      To co napisałaś ma sens. Ja też cierpię na deficyt snu, więc wiem co czujesz. Polecam gorącą kąpiel i palulu ^^

      • Kot Bury

        No jacha, że RoS było fajniejsze – przecież tam był Robin Hood i fangirlująca Clara :D.

        Ja tam po cichu liczę, że Perkins jeszcze do nas wróci w jakiś sposób, bo szkoda byłoby tak dobrze napisanej postaci z drugiego planu.

        I przyznam, że najchętniej zobaczyłabym Danny’ego w Tardis… bez Clary. Tylko on, Doktor i przygoda. Zaczynam jednak się bać, że w ogóle nie ruszy się ze swojej galaktyki w tym sezonie…

  • Zgadzam się z Tobą w zupełności. Nie uważam, żeby Doktor był zły nawet jeżeli się zmienił – w końcu przeżył 2000 lat, mamy za sobą tak długą listę sezonów – ileż można? Wizja nowego Doktora, który kwestionuje swoje dotychczasowe postanowienie lecz nadal ratuje ludzi (bo to jest to, co właśnie robi Doktor) jest rzeczywiście kusząca. Tym bardziej, że Capaldi sam wydaje się skłaniać ku takiej opcji: Doktor może mieć dosyć ludzi; ludzie nie zawsze dowodzą o swej inteligencji, często wchodzą Doktorowi „pod nogi”, poza tym nasz Szalony Mężczyzna z Budką nie może wiecznie być Świętym, ratującym biedne sierotki. Dlatego zabieg ostatniego odcinka (tj. Doktor jednak powraca do łask, gdyż zrobił źle ale ostatecznie chodziło mu o to, by było dobrze, po czym mu to wychodzi i wszyscy są szczęśliwi). Wyszło może trochę bez ładu i składu, aczkolwiek jest późno i mam nadzieję, że rozumiesz moje rozumowanie 🙂

    • Ten zabieg był potrzebny, bo widzowie mają ustalony obraz Doktora i nie chcą innego. Eksperymenty z osobowością Dwunastego na dłuższą metę nie opłacają się twórcom, choć są fascynujące. Szkoda, że nie pociągną tego tematu.

      Rozumiem Twoje rozumowanie i moje jest podobne 🙂 Jednak i tak jestem zła na scenarzystów. Mają w rękach coś genialnego, a lepią jak zwykłą plastelinę ;]