Pokolenie hedonistów, czyli moje przemyślenia o filmie Like Crazy

Istnieje jeden film, który lubię oglądać i co jakiś czas go sobie przypominam, ale nie znoszę jego bohaterów. Przedstawiam Wam Like Crazy i wszystkie moje przemyślenia i emocje, które sprowokował.

265d3deed578a9593b669c37cbdaf229

Jacob (Anton Yelchin) i Anna (Felicity Jones) poznają się na ostatnim roku studiów. Jak to z miłością bywa w ciągu jednego dnia przeistaczają się z obcych sobie ludzi w całość, która nie wyobraża sobie z powrotem stać się dwoma połówkami. Są dosłownie nierozłączni. Szybko zamieszkali razem i dzielą każdą chwilę. Sielankę musi przerwać wyjazd Anny, której kończy się wiza studencka i musi wrócić na dwa i pół miesiąca do Wielkiej Brytanii. Niestety, podejmuje lekkomyślną i naiwną decyzję, która przyniesie im nieprzyjemne skutki. Postanawia zostać w Stanach ze swoim ukochanym. Spędzają razem cudowne lato, ale ona zostaje deportowana do UK z powodu naruszenia wizy.

Oto zaczyna się ich pierwszy problem, którego nie potrafią lub nie chcą rozwiązać – niecierpliwość. Oni chcą mieć wszystko teraz, zaraz i już. Bo tak. Nie myślą o konsekwencjach swoich zachowań, a kiedy przyjdzie pora im za nie płacić to szybko przychodzą następne wady, które dzielą, czyli niezdecydowanie i niewytrwałość.
No bo oni niby się kochają i jest im razem cudownie, ale na odległość to nie chce im się nawet dopasować z telefonami, czy kontaktem mailowym. Poza tym wokół jest tyle ciekawych ludzi, a druga połówka daleko, więc czemu by nie spróbować „na chwilę” z kimś innym. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

tumblr_n6ifswbrgX1tnyusoo1_500

Nie lubię bohaterów za ich egocentryzm i hedonizm. Uważają, że w życiu wszystko powinno być łatwe i przyjemne, a kiedy tak nie jest to się po prostu poddają. Jednocześnie nie potrafią uwolnić się od siebie. Każde z nich prowadzi udane życie w swoim kraju. Jacob założył firmę, o której marzył i dobrze mu się wiedzie. Anna pracuje w redakcji czasopisma, gdzie jest doceniana i szybko dostaje awans. Trudno o kompromis, bo jeśli któreś by zrezygnowało ze swojego miejsca zamieszkania to straciłoby lubiane miasto (Londyn albo Los Angeles) i pracę, w której się spełniają.

Dlatego żyją w dziwnym zawieszeniu i niszczą życie nie tylko sobie, ale też innym osobom, z którymi żyją. Jacob poznaje Samanthę (Jennifer Lawrence), a Anna Simona (Charlie Bewley). Oboje z tymi osobami zamieszkują, darzą jakimś uczuciem, ale kiedy jedno z nich postanawia „wrócić” to tamte osoby idą w odstawkę. To naprawdę okrutne zachowanie. Strasznie szkoda było mi zakochanej w Jacobie Samanthy, ale z drugiej strony to wiedziała, jak wygląda sytuacja i że pcha się w związek z facetem, który jest zajęty.

tumblr_n12pjutCjt1qmqmm8o1_500

Nie rozumiem ich zachowania, ale widzę takie sytuacje także wokół mnie. Związki się rozpadają, bo kiedy po etapie motylków w brzuchu przychodzi codzienność i problemy, to ludziom nie chce się nad tym pracować. Ranią się, odchodzą, wracają, znowu odchodzą i znajdują kolejną osobę, z którą sytuacja się powtarza.

Jesteśmy pokoleniem żyjącym w dobrobycie i komforcie, który nie śnił się nawet naszym dziadkom, czy rodzicom. Oni wypracowali dla nas tę wygodę, a my dostając wszystko gotowe, nie możemy się odnaleźć kiedy przychodzą poważniejsze problemy. To bolesna nauka, ale bardzo potrzebna i nie można przed problemami uciekać, ale starać się je rozwiązać. Najlepiej jest to zrobić razem ze swoim partnerem, bo wtedy pracujecie na swoje wspólne szczęście i bardziej je doceniacie.

Nie chcę, aby tak wyglądały związki w pokoleniu moich dzieci. Nie chcę tego zamerykanizowanego słowa „love”, gdzie anglojęzyczni ludzie wszystko i wszystkich kochają, a później nie umieją nazwać tego, co jest między bliskimi osobami. Nie chcę  konsumpcjonizmu, który sprawia wrażenie bezpieczeństwa, ale jednocześnie wyniszcza. Nie chcę, żebyśmy wstydzili się miłości i wrażliwości, a przedkładali na to chwilową fizyczną ulgę, bo nie umiem nazwać tego przyjemnością.

6210f3ea943b808849fa26e33a1ea302

W takim razie za co lubię ten film? Jest pięknie nakręcony i pokazuje codzienność związku, która jest omijana w większości filmach o miłości. Te wszystkie przytulanki, przewracanki, łaskotanki, a także fochy są takie prawdziwe. Wspólne gotowanie, nerwowe zerkanie na telefon, zastanawianie się, co napisać w smsie, a także zazdrość i domysły to wszystko jest takie znajome i miłe w odbiorze. Zazwyczaj Hollywood pokazuje nam, że miłość równa się seks i pożądanie, co nie jest prawdą. To bardzo ważne sfery związku, ale bycie ze sobą to także te kłótnie, o to, co ktoś gdzież zgubił, wspólne oglądanie filmów i jedzenie w łóżku, przytulanie i wdychanie zapachu ukochanego. Te małe rzeczy, które są wielkie, bo budują wspólne życie.

Like Crazy cenię też za muzykę (której fragmenty możecie usłyszeć w zwiastunie), ale przede wszystkim za to, że za każdym razem wywołuje emocje, które zależne są od tego, w którym momencie życia się aktualnie znajduję. Podczas oglądania myśli tłoczą się w głowie i muszą znaleźć ujście. Za pierwszym razem, kiedy go oglądałam to była długa rozmowa przy kawie z Przyjaciółką. Tym razem to jest wpis na blogu. Zobaczymy, co będzie następnym razem.

tumblr_n2wivp2Hh11t8noq9o1_500

  • Bardzo lubię ten film, bo jest taki… prawdziwy. Tak jak Ty nie cierpię bohaterów, ale tak jak napisałaś wielu ludzi postępuje tak jak oni, co jest bardzo smutne. Może też dlatego tak wymowne są te końcowe sceny, które szczerze mówiąc mnie bardzo poruszyły i dały trochę do myślenia.

    A tak jeszcze w temacie, to im więcej oglądam filmów niezależnych tym bardziej się do nich przekonuję, bo one zazwyczaj nie ukazują jakiś wydumanych romansów, a bohaterowie wyglądają w nich jak normalni ludzie, a nie odpicowane gwiazdy filmowe 😉

    • Masz rację. Niezależne filmy starają się być realistyczne i chociaż trochę odwzorowują życie. Dlatego zdziwiłam się, że jest to film amerykański, a nie brytyjskie, bo to zazwyczaj brytyjskie produkcje pokazują kobiety, którym rozmazuje się makijaż, albo (o zgrozo!) go nie mają. Codzienne ciuchy to nie paryski, czy nowojorski wybieg, ale normalność. Mimo, że Anna ma swój styl i potrafi się ubrać to nie jest „zrobiona” od stóp do głów. Poza tym mieszkania są zwykłe, a nie apartamentowce lub penthousy, na które stać tylko milionerów.
      Bardzo mi się to podoba. Chociaż wiem, że są ludzie, którzy tego nie lubią, bo idą do kina po to, żeby zobaczyć ładną fikcję, a nie coś, co przypomina rzeczywistość.

      Lubię niezależne kino też za to, że prowokuje do myślenia. Nie jest tylko czystą rozrywką (choć taka też się oczywiście przydaje), tylko prowokuje emocje bardzo prywatne.

  • Kot Bury

    Felicity Jones, Jennifer Lawrence – zastanawiam się jak doszło do tego, że nie widziałam tego filmu…

    • Oj nie wiem. Chyba trzeba to naprawić 😉

  • Kocham ten film. Oglądałam go już wiele razy i za każdym razem przeżywam tak samo. Pamiętam, że kiedy przedstawiłam go na blogu, pisało do mnie sporo osób w podziękowaniu za przedstawienie im tego zupełnie niepromowanego, a jakże wspaniałego filmu. Mimo że mnie przygnębia, mimo że rzeczywiście trudno lubić takich bohaterów – nie da się przejść obok niego obojętnie.

    Ja również nie chciałabym, aby relacje międzyludzkie wyglądały w ten sposób, ale niestety, ‚Like Crazy’ zadziwiająco wiernie oddaje dzisiejszą rzeczywistość. To też przygnębia…

  • Nie cierpię tego filmu. Jeśli miałabym listę filmów, które doprowadzają mnie do szewskiej pasji ten zajmowałby zaszczytne pierwsze miejsce.. Nie wiem czy kiedykolwiek inny film wywoła we mnie tak negatywne emocje.

    Kreacja i oprawa jest ładna (ale też nie do końca realistyczna podobna do tej jak w tym filmie o morderczyni z ładną muzyka i wujkiem mordercą pamiętasz? )

    Główni bohaterowie dla mnie ją kompletnymi nie odpowiedzialnymi idiotami. Koniec i kropka. Żyłam w związku na odległość i wiem jak to jest nie widzieć kogoś i tęsknić, pomiędzy tymi osobami nie ma miłości nawet nie ma przywiązania, zbudowali związek na miłym przytulaniu i wspomnieniach. I na końcu bardzo mocno to widać (przynajmniej ja widzę :P), jakby sobie uświadomili, że nie chcą przytulać tej osoby, że nie chcą być tu a jednak są, że są sobie obcy.

    • Wiem, że go nie lubisz 😉 I ja też trochę nie, ale jednocześnie bardzo mnie przyciąga. To taka troszkę chora fascynacja. Decyzje i zachowanie tych ludzi jest dla mnie totalnie egzotyczne. Jednak co raz częściej widzę podobne sytuacje wokół mnie, wśród ludzi których znam.
      Bardzo, BARDZO nie chcę, żeby moje dzieci funkcjonowały w takim świecie. To my jako rodzice będziemy musieli nauczyć ich miłości, czułości i prawdziwej bliskości. Inaczej to będzie bardzo smutny świat.