Angelina to Maleficent. Maleficent to Angelina.

Tytuł wpisu to myśl, która mi przemknęła po głowie w trakcie oglądania sceny chrzcin Aurory i towarzyszyła do końca seansu. Angelina Jolie jako Maleficent to najlepszy casting od lat. Jest genialna w tej roli i przede wszystkim naturalna. Mimo teatralnych póz, z których znamy Maleficent i przede wszystkim mimo wielkiej popularności aktorki (chyba każdy zna jej twarz), w filmie nie widzimy sławy z pierwszych stron gazet, ale właśnie Diabolinę.

Trailer filmu mógł sugerować, że jest to ta sama historia, którą znamy z animacji Disneya, tylko pokazana oczami złej czarownicy. Nie jest to prawda. Maleficent to zupełnie nowa wersja baśni, albo wręcz wariacja na temat Śpiącej królewny.

Maleficent poznajemy jako małą wróżkę (świetna w swoim debiucie Isobelle Molloy), której domem jest magiczna kraina pełna niesamowitych istot. Dla niej ich obecność to codzienność, a dziwnym staje się nieznane, czyli człowiek, którego na kradzieży złapali strażnicy krainy. Chłopiec mniej więcej w jej wieku ma na imię Stefan i wielkie ambicje. Urodzony na biednej farmie marzy o zamieszkaniu w zamku królewskim. Maleficent przymyka na to oko, bo nowy przyjaciel fascynuje swoją innością i zaczynają spędzać ze sobą dużo czasu. Lata mijają, a ich znajomość przeradza się w coś poważniejszego. Wróżka pokochała człowieka i została przez niego obdarzona pocałunkiem prawdziwej miłości.

tumblr_n6zme72eUe1s8qw1ko1_500

Niestety, to że przestali być dziećmi spowodowało ich rozłąkę. Ona dzięki swoim pięknym, mocnym skrzydłom została strażniczką magicznej krainy, a on w świecie ludzi dostał pracę na zamku. Przestał odwiedzać Maleficent, a rozglądał się za możliwością zostania „kimś ważnym”. Ich drogi miały się jednak jeszcze skrzyżować…

[UWAGA! SPOILERY!]
Chciwy ludzki król zapragnął magicznych ziem dla siebie. Zwołał wszystkie swoje wojska i postanowił nietypowych sąsiadów zdobyć siłą i przemocą. Nie spodziewał się jednak tak mocnego przeciwnika. Odważna Maleficent i inni mieszkańcy jej krainy dzielnie bronili swojego domu. Tak skutecznie, że rozgromili napastników, a sama Diabolina rozprawiła się z królem. Ranny i upokorzony władca znienawidził wróżkę i obiecał każdemu, kto ją zabije, rękę swojej córki i królestwo.
Przeżarty ambicją Stefan widzi wreszcie swoją szansę. Wykorzystuje ufność dawnej przyjaciółki i pozbawia ją skrzydeł. Ta krzywda tworzy istotę żywiącą się swoją nienawiścią i bólem. Oto rodzi się dobrze nam znana Maleficent. Żądna zemsty pojawia się na znanej nam wszystkim uroczystości, czyli chrzcie małej królewny Aurory i daje jej straszliwy dar – w dniu swoich szesnastych urodzin dziewczyna ukłuje się igłą wrzeciona i zapadnie w wieczny sen, z którego może ją obudzić tylko i wyłącznie pocałunek prawdziwej miłości, czyli coś, co według Maleficent nie istnieje. [koniec SPOILERÓW]

tumblr_n6yt45dNRk1s30888o1_1280

Mogłabym opowiedzieć Wam cały film scena po scenie, rozbierać na czynniki pierwsze zachowania bohaterów i porównywać je do animacji Disneya. Jednak nie chciałabym psuć nikomu przyjemności w odkrywaniu różnic samemu. To chyba największa zaleta tego filmu – zabawa naszymi oczekiwaniami i przeświadczeniem, że przecież i tak wiemy, jak to się skończy.

To nie jest żadna mroczna wersja, jak na przykład siląca się na to Królewna Śnieżka i Łowca (dalej twierdzę, że rola boskiej Charlize Theron była genialna, a reszta filmu to gówienko w ładnym sreberku). W tym przypadku baśń rządzi się swoimi prawami. Czerń i biel, a odrobinkę szarości zagarnia tytułowa postać. Śliczna królewna jest śliczna i dobra (urocza Elle Fanning, ale nie miała tu dużo do grania), ambitny Stefan to egoista, a w końcu szaleniec i typowy „zły” do końca, a wkurzające wróżki nie przestają denerwować przez ani sekundę. I to ostatnie było jedynym, co mnie irytowało i obudziło zrzędę „ale przecież u Disneya było inaczeeeeeej i faaaaaajniej”. Bo ja Florę, Faunę i Niezabudkę kocham (i polskie tłumaczenie i dubbing też!). Oczywiście, że to roztrzepane i totalnie nieprzystosowane do życia bez magii stworzenia, ale jednocześnie kochane cioteczki, dla których Aurora była całym światem. Kurde! Przecież bez nich Filipowi nie udałoby się dostać do królewny! Szczęście i bezpieczeństwo Aurory to dla tych trzech wróżek sprawa najwyżej wagi i one tego wszystkiego nie robiły dlatego, bo król im rozkazał (jak te filmowe), ale dlatego, że przez te szesnaście lat pokochały ją jak córkę.
W filmie mamy trzy głupie idiotki, które opiekują się królewną z musu i ze strachu przed królem próbują nakłonić Filipa do akcji.

tumblr_n6ivfwilJF1rfh4wgo1_1280

Teraz jak to wszystko napisałam i jednocześnie przemyślałam, doszłam do wniosku, że zabieg z wróżkami był celowy i nie mogło być inaczej.

[Wielki, tłuściutki SPOILER]
Musieliśmy mieć skrajnie nieodpowiedzialne wróżki, żeby ich macierzyńską stronę mogła przejąć nasza Diabolina. Gdyby Flora, Fauna i Merryweather były kochanymi i troskliwymi cioteczkami to Maleficent nie musiałaby ingerować. Gdyby zostawiłaby wszystko swojemu biegowi to z jej planowanej zemsty byłyby nici, bo Aurora nie dożyłaby swoich szesnastych urodzin. [koniec SPOILERA]

Co mi się podobało?
Sam Riley w roli kruka Diavala! Świetna rola i bardzo ciekawy pomysł ze zrobieniem go istoty, która za pomocą magii Malficent zmienia wygląd. Może być człowiekiem i można z nim rozmawiać, a także każdym innym zwierzęciem (magicznym lub zwykłym) i oczywiście krukiem.

tumblr_n6x7fsqRn81tdsevuo1_500

Poza tym najsłodsza scena filmowa EVER, czyli pierwsze spotkanie Maleficent z Aurorą. Mała królewna podbiega do złej czarownicy i mimo jej niechęci prosi o wzięcie na ręce. Zaskoczona Diabolina robi to i mimo, że nie lubi dzieci i głośno o tym mówi to nawet ona ma w oczach coś, co można odczytać jako jedno wielkie „awwwwwwwwwwwww”. Scena jest jeszcze rozkoszniejsza ze świadomością, że małą królewnę gra córka Angeliny i to tylko dlatego, że była jedynym dzieckiem, które nie uciekało z krzykiem na widok Jolie w stroju Maleficent. Dla Vivienne to była po prostu mama i najbardziej naturalną rzeczą na świecie było to, że chce na ręce i bawi się jej „rogami”. Przeurocza scena. Słodziutki cukiereczek, którego nie masz dość.

Dla mnie też miłym akcentem było zobaczenie w roli królowej Hannah New, czyli Elenaor z serialu Black Sails, o którym pisałam tutaj. Szkoda, że była na ekranie bardzo krótko i nie wniosła nic do fabuły, ale i tak było przyjemnie.

tumblr_n68ayyy7fk1tcmpfzo1_500

Doceniam genialną rolę Angeliny, która JEST Maleficent. Dostrzegam magię i bardzo ciekawe rozwiązania fabularne. Podziwiam efekty specjalne i piękną krainę, która choć stworzona komputerowo jest łatwa do uwierzenia w nią. Mimo wszystko Maleficent nie jest filmem, który pokochałam i który stał się moim ulubionym. Na pewno obejrzę jeszcze nie raz i może kiedyś zmienię zdanie, ale na razie twierdzę, że zabrakło mi nieuchwytnego „czegoś”. Dokładnie tego „czegoś”, co sprawia, że się zakochujesz i nie możesz przestać o tym myśleć.

  • Kot Bury

    Och, ja tak na ten film czekałam i dalej nie miałam okazji go zobaczyć przez to, że w odpowiednich dla mnie porach grają Maleficent z dubbingiem, a ja gardzę dubbingowaniem filmów (do tego stopnia, że nawet Frozen oglądałam w oryginalnej wersji językowej, mimo iż w bajkach dubbing jest zupełnie zrozumiały). W każdym razie, mam nadzieję, że w końcu uda mi się dotrzeć na jakiś seans, bo nawet jeśli film nie jest tak udany, jak mógłby być, to myślę, że dla Angie warto ;).

    • Oczywiście, że warto! Poza wnerwiającymi mnie wróżkami, nic innego nie przeszkadzało. To piękny, efektowny film z bardzo ciekawym zabiegiem fabularnym i nieoczywistym, oryginalnym zakończeniem. Koniecznie zobacz! Ja widziałam z napisami i 3D (bo tylko taka wersja była do wyboru z napisami). Nie toleruję dubbingu w filmach aktorskich.
      A na Frozen czekałam, aż będzie na DVD w oryginalnej wersji językowej ^^

  • Barbara Silver

    Czy ja wiem … Mnie jakoś ta baśń, ta wizja, ba, ta aktorka nie przekonuje w żadnej roli. Mea Culpa, ale chyba jestem do niej uprzedzona. I te rogi… Ja tam wolę białe jednorożce, mrok mnie śmieszy i irytuje, jednocześnie. Ot, takie skrzywienie. X,D…
    Ps. piszę dopiero dzisiaj, bo twoja strona sprawiała mi małe problemy z zalogowaniem, ale było minęło. 😉 Pozdrawiam :))

    • Nie wiem dlaczego masz problem z logowaniem 🙁 To nie zależy od mojego bloga tylko od konta na disqusie.

  • Chaberie

    Szkoda, że film nie dostał serduszka, może ze względu na zbyt wysokie oczekiwania? Cieszę się, że film ogólnie CI się podobał i sama nie mogę się doczekać kiedy go obejrzę 🙂

    • Możliwe, że miałam zbyt wysokie oczekiwania, bo BARDZO czekałam na ten film i spodziewałam się czegoś genialnego, a dostałam „tylko dobre”. Jednak jeszcze mocniej czekałam na Catching Fire i byłam w stu procentach zadowolona 😉
      Obejrz, obejrz! Myślę, że zakończenie Cię pozytywnie zaskoczy ^^

  • To był dobry film od dawna, w którym nie czułam nudy! Fabuła była zwięzła, a grafika karmiła oczy! Również zauważona przez Ciebie szarość w świecie wróżek była bardzo dobrym rozegraniem. Rola Angeliny była niezaprzeczalnie cudowna, nikogo innego w tej kreacji sobie nie wyobrażam!

    • Cieszę, że w końcu obejrzałaś i że Ci się podobało 🙂