W Wielkim Skrócie, czyli ostatnio oglądane, czytane i słuchane #2

Oscarowa gorączka skutecznie ostudziła mój zapał do pisania o filmach. Samo oglądanie też przestało być przyjemnością. Szczególnie wymęczyło mnie Dallas Buyers Club i Sierpień w hrabstwie Osage. Jak ja nie lubię filmów, które są robione tylko i wyłącznie dla nagrody, a nie dla widzów. Nagromadzenie nieszczęść, silenie się na „kino ambitne”, tworzenie postaci, których głównym celem jest wyciskanie łez z oczu. Dlatego tym razem szukałam czegoś łatwego, prostego i przyjemnego.

OSTATNIO OGLĄDANE

Druhny wydawały się wyborem idealnym. Z okazji Dnia Kobiet były wspominane na wielu blogach, jako zabawne, kobiece, a nawet feministyczne kino. No cóż… teraz już wiem, kto otrzyma unfollow na bloglovin.

Bridesmaids to opowieść o dość przypadkowej grupie kobiet, które łączy jedna osoba – Lilian (Maya Rudolph). Lilian wychodzi za mąż i amerykańskim zwyczajem musi mieć grupkę druhen. Oczywiście główną (maid of honor) zostaje jej najlepsza przyjaciółka Annie (Kristen Wiig), z którą znają się od nastoletnich czasów i rozumieją najlepiej na świecie. Okazuje się, że organizować ślub i wesele ma nowa przyjaciółka Lilian – Helen (Rose Byrne). Annie szybko staje się zazdrosna, bo Helen okazuje się być nie tylko, od niej piękniejsza, szczuplejsza, bardziej elegancka i przede wszystkim bogatsza, ale też jest bliską osobą dla Lilian. Poza tym widać, że Helen ma chrapkę na bycie maid of honor i zrobi wszystko, aby to osiągnąć. Między dziewczynami rozpoczyna się ostra rywalizacja, a w tle przewijają się jeszcze trzy inne druhny, które są… zabawnym tłem (?) i miłosne problemy Annie.

Bridesmaids miało być żeńską odpowiedzią na Kac Vegas i udowodnić, że kobiety mogą być równie zabawne, jak mężczyźni. Niestety, ten film udowodnił tylko, że mogą być równie obrzydliwe, a swoich próbach po prostu żałosne. Film pokazuje bardzo szkodliwy stereotyp, że baby tylko knują, obgadują, konkurują ze sobą, a przyjaźń to jedna wielka maskarada. Mężczyźni są gdzieś w tle, jakby odrysowani od szablonu (dupek/ dobry facet/ mąż/ czepiający się szef), a narzeczony Lilian odzywa się tylko podczas przysięgi… Z kolei mężowie reszty druhen migają gdzieś w trakcie wydarzeń, ale nie mówią nic. Czy to oznacza, że film jest feministyczny?!

Jest jedna scena, którą polecam dla odchudzających się. Stracisz apetyt na dłuższy czas, kiedy zobaczysz ostry przypadek zatrucia pokarmowego w salonie sukien ślubnych. Pięć kobiet i jedna łazienka. Najbardziej żałosna, głupia i przede wszystkim obrzydliwa scena, jaką kiedykolwiek zobaczyłam (nie liczę horrorów).

Ten film robi oglądającym krzywdę i naprawdę nie wiem, co w tym gównie robi Rose Byrne, która jest przecież dobrą aktorką. Odradzam oglądanie tej produkcji. Naprawdę… nie rób tego!

Z urazu do oglądania kobiecych relacji na ekranie wyleczyły mnie dziewczyny z 2 Broke Girls. Jakiś czas temu zarzuciłam oglądanie drugiego sezonu, bo pierwsze cztery, czy nawet pięć odcinków mnie nie wciągnęły, ale wszystko się zmienia, kiedy Max i Caroline zakładają wreszcie swój wymarzony sklep z babeczkami. Dochodzą nowe postacie i mężczyźni (Caroline w drugim, a Max w trzecim sezonie zasmakuje stałego związku). Poza tym problemy z finansami, prowadzeniem biznesu, dzieleniem czasu pomiędzy dwie prace, a wszystko z humorem bez poprawności politycznej, to wszystko daje mieszankę wybuchową.

Przyjaźń Max i Caroline ukazana jest fantastycznie. Dziewczyny bardzo różnią się od siebie, mają lepsze i gorsze dni, ale nic nie zmienia tego, że stały się bliskie jak rodzina i zrobią dla siebie wszystko. Pojawienie się mężczyzn w ich życiu też trochę namiesza, bo wiadomo, że nie zawsze można zaprzyjaźnić się z facetem przyjaciółki. Tym bardziej, że jedna dla drugiej chce jak najlepiej. Humorystyczne podejście do sprawy rozładowuje temat, ale go nie spycha na margines. Dochodzą nowe problemy, ale dzięki temu przyjaciółki poznają się lepiej i kiedy pada pierwsze „kocham cię” między nimi to jest ważniejsze niż kiedy któraś z nich powie to swojemu chłopakowi. Zresztą fajne ukazane jest to, jak trudno przyznać się do tego, że ci na kimś zależy. W relacji romantycznej jest to zdecydowanie łatwiejsze.

Humor w tym serialu nie każdemu może odpowiadać, bo jak już wspomniałam, daleki jest od poprawności politycznej. Tutaj dostaje się każdemu i wszystko nazywane jest po imieniu. Jeśli szukacie ciekawie przedstawionej kobiecej przyjaźni i dobrej komedii to zdecydowanie polecam 2 Broke Girls.

OSTATNIO CZYTANE

Bardzo się ucieszyłam, że akurat ta autorka otrzymała literackiego Nobla w 2013 roku, bo wreszcie otrzymał go ktoś, kto jest szeroko znany i po prostu czytany. Dzięki temu literatura obyczajowa i tak zwana kobieca została doceniona. Ja bym w tym przypadku już dawno dała Nobla Joanne Harris (o której pisałam tutaj).
Bardzo chciałam poznać twórczość tej autorki i ze wszystkich zbiorów opowiadań padło na „Przyjaciółkę z młodości”. Powiem tak, Munro to na pewno dobra pisarka, ale robi to, czego ja w opowiadaniach nie cierpię, czyli urywa w najbardziej interesującym momencie. Czytam, poznaję i przyzwyczajam się do bohaterów i kiedy myślę, że wreszcie czas na punkt kulminacyjny to następuje koniec i zostawia nieprzyjemne uczucie niedosytu. Będę musiała przeczytać powieść tej autorki. Polecacie jakąś?

Wiecie, że lubię Kinga, ale książki, które są opasłymi tomiskami nie wychodzą mu najlepiej. On z kolei jest mistrzem opowiadań i krótszych książek. Nigdy nie zostawia czytelnika z otwartym zakończeniem i świetnie potrafi się „zmieścić” ze swoją historią na mniejszej przestrzeni. Jak wspomina w „Pamiętniku rzemieślnika” lubi się rozpisywać, ale doświadczenie nauczyło go, że najlepszym przyjacielem pisarza jest skreślanie. Jednak i tak czasem pozwala sobie na cegły takie jak „To”, „Pod kopułą”, czy „Dallas ’63”. Do tej pierwszej skusiła mnie wzmianka w filmie, który bardzo polubiłam i muszę o nim napisać – Stuck in love. Stephen King użyczył w nim nawet swojego głosu. „To” jest ulubioną książką jednego z bohaterów i daje ją w prezencie dziewczynie, którą kocha. Niestety, książka ciągnie się jak flaki z olejem. Bardzo długo poznajemy licznych bohaterów i przeżycia z ich dzieciństwa, a do głównej akcji w czasie rzeczywistym trzeba czekać i czekać i czeeeeekać. Kindle mówi mi, że jestem w 21%, a ja czuję się jakbym przebrnęła już przez jakąś epopeję. Nie wiem, czy ją dokończę, bo czeka na mnie tyle książek, ale mimo wszystko szkoda mi porzucać tę historię. Czytaliście? Rozkręca się chociaż w połowie?

OSTATNIO SŁUCHANE

 

A Wy? Co ostatnio oglądaliście, czytaliście i słuchaliście? Może mi coś polecicie?

  • Hej!
    „Bridesmaids”, zgadzam się w całej rozciągłości, bardzo głupi i obraźliwy film dla kobiet. O ile oglądanie mężczyzn robiących z siebie debili, mi nie przeszkadza, tak oglądanie w takich sytuacjach kobiet, wkurza mnie niezmiernie. Oto właśnie feminizm w moim wydaniu.
    „2Broken Girls”, oglądam czasami jak trafię w tv i podoba mi się, chociaż jakoś sie jeszcze nie wciągnęłam by oglądać odcinek za odcinkiem. Dla mnie najfajniej ukazaną przyjaźnią kobiecą z tv zawsze będzie Meredith i Christina z Greysów, chociaż ten serial idzie już na dno.
    Alice Monroe jest świetna. Miałam z nią styczność dopiero raz. Nie pamiętam tytułu, ale czytałam opowiadania dołączone do Twojego Stylu i naprawdę mi się podobało, mam zamiar sięgnąć po więcej.
    „To” Kinga to jedna z moich ulubionych książek. Nie mogę Ci obiecać, że akcja rusza nagle z kopyta, ale King tworzy niesamowicie szczegółowy świat, w który ja uwielbiam się zagłębiać. Za te jego grube książki cenię go najbardziej i czasami chciałabym aby się nigdy nie kończyły:) A jak już w „Dallas 63” jest świetne nawiązanie do „To” to po prostu kwiczałam z zachwytu.

    Sama się obijam, czytnik mi się popsuł, czekam więc na zamówione książki z księgarni, filmów nie oglądam a z seriali jedynie „Detektyw” mnie ostatnio wciągnął, chociaż byłabym daleka od stwierdzenia, że jest to produkcja aż tak wspaniała jak wszyscy piszą. Ale jest ciekawy
    Pozdrawiam!

    • Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale facetom w Kac Vegas wyszło to wszystko jakoś naturalnie i naprawdę zabawnie. Pierwsza część była naprawdę fajna. W Bridesmaids aktorki starały się być na siłę na luzie i fajne i wyglądało to paskudnie.
      Z kolei w 2 broke girls dziewczyny są naprawdę zabawne i przychodzi im to łatwo.
      Greys nie oglądam. Zaczęłam bardzo dawno temu, ale za nic nie mogłam się wciągnąć. Z kolei moja była współlokatorka wielbiła ten serial i trochę wiedziałam, co się dzieje ;]

      Zrobię sobie krótką przerwę od „To”, ale będę kontynuować skoro piszesz, że to jedna z Twoich ulubionych książek. To prawda, że King tworzy bardzo szczegółowy i realistyczny świat, ale ja też lubię się bać w trakcie jego czytania, a jak na razie klaun z balonikami mnie nie przekonuje.

      Też czaję się na Detektywa, ale na razie mam dość procedurali, czy nawet tematów zbrodnia i rozwiązanie. Nawet Elementary porzuciłam i może wrócę, jak już się skończy sezon.

      Nie mów, że nie oglądasz Hannibala?? Ja na razie czekam na koniec sezonu, bo chcę połknąć wszystko na raz, a w przypadku tego serialu nie wyobrażam sobie czekania na kolejny odcinek TYDZIEŃ!

      Pozdrawiam cieplutko 🙂

      • Oglądam Hannibala, oglądam, chodziło mi o coś z nowości 🙂 I „Detektyw” nie jest proceduralem, to jedna długa zagmatwana sprawa, która zmienia życie bohaterów. To tak jak z ostatnim Sherlockiem – nie serial detektywistyczny, ale serial o detektywie (-wach w przypadku HBO)
        Klaun mnie straszył jak byłam dzieckiem i to tylko ze względu na film nakręcony w tamtych latach. Ja nie traktuje „To” jak horroru ale jak książkę o zajebistych dzieciakach, co różnie potem skończyli.

        I nie dałabym rady czekać na cały sezon Hannibala, oglądam grzecznie co tydzień 🙂 WARTO!!

        • Oj nie dam się skusić, bo nie mam teraz czasu na oglądanie Hannibala, a wiem, że jak zacznę to będzie oglądanie po nocach. Poczekam na cały sezon i trochę wolnego i będzie smakowity maraton 😉
          Detektywa też dziabnę na przykład w wakacje.
          Naprawdę chciałam czytać „To”, ale zaatakowało mnie wielkie, zakurzone tomiszcze „Mgieł Avalonu” i nie mogę się oderwać 😀

  • Barbara Silver

    Ostatnio oglądałam tą całą „Her” z czego zdałam relację u siebie, ale i stary serial anime sprzed lat, który niebawem opiszę, z niego też pochodzi genialna ścieżka, którą odsłuchuje średnio 10 razy dziennie aż mnie Emu terroryzuje, że jak puszczę ją jeszcze raz to mi przyśle wniosek o eksmisję… Ale cóż poradzić, że to OST działa na mnie jak narkotyk? What can I do??? Tytułu na razie nie zdradzę, bo to ma być niespodzianka. X,D Z nowości kinowych, raczej nie oglądam, bo jakoś znajduję większe upodobanie w ściganiu rozgwiazd i ryb, no i szukam zaginionego Boeinga na dnie haba-haba-haba: Szkolę się na nurka. Grrrrr…. ;DDDDD Ale moje ukoffane rekiny, jakoś mnie omijają :,(
    Pozdrawiam =^..^=

    • Czytałam Twój wpis, w którym zahaczyłaś o temat Her, ale jest tak kompletny, że naprawdę nie wiem, co miałabym dodać od siebie 😉
      Nie wiedziałam, że oglądasz anime! Muzyka z OST rzeczywiście rewelacyjna, zresztą jej fragmenty są „użyczane” wielu zwiastunom filmowym. Anime nie oglądałam, ale może się skuszę 🙂

      Oj zazdroszczę Ci tej Australii 😉

      Pozdrawiam cieplutko :))

      • Barbara Silver

        To OST o którym mówię nie odnosi się w żaden sposób do Her, pardon jeśli tak zrozumiałaś, mea culpa tadam… Chodzi mi o pewną przygodówkę-SF z końcówki lat 90’ch. Napiszę o niej cały post, bo to anime jest genialne, jak i muza cudo-kosmos. Anime było moją pasją na początku studiów. Miałam nawet plany wyjechać do Japonii, ale w ostatniej chwili się rozmyśliłam, przez co pewnie komuś serce złamałam, ;D Anhelli Heartbreaker! Grrrr… Tak poza tym nie jestem sympatykiem azjatyckiej kultury, bo mi się zlewa jak rosół w kałuży. X,D
        Wybacz za wstrętnego, robiącego smaka kapiszona, ale zawsze mi odbija po pływaniu-nurkowaniu, Anhelli przełamuje fale i pierwotne lęki, goniąc kraby po dnie. =^..^=
        Sama jestem „krabem” według kalendarza chińskiego. ;D A tak na serio… Nurkowanie jest dobre na stresa z mediów lokalnych, mając rurę w głębie, człowiek nie ma czasu się zapowietrzać!
        Pozdrowionka :**** :))))