Jesienne powroty serialowe 2013 #2

Elementary – po fantastycznym finale pierwszego sezonu obawiałam się, że drugi nie da rady utrzymać poziomu. Tym bardziej, że zabraknie wspaniałej Natalie Dormer, którą uwielbiam. Jednak powiem szczerze, że nie jest tak źle. Elementary to dobry procedural i chociaż nie przepadam za tym gatunkiem (Castle jest wyjątkiem) to potrafię go docenić. Największą zaletą serialu jest relacja głównych bohaterów. Oczywiście są zupełnie inni od nieosiągalnego ideału, czyli brytyjskiego Sherlocka, ale lubię ich właśnie za to, jacy są. Johny Lee Miller i Lucy Liu tworzą niepowtarzalny duet i mam naprawdę wielką nadzieję, że twórcom serialu nie przyjdzie na myśl wprowadzenie romansu. Oni są fantastyczni jako przyjaciele. Poza tym Holmes jeszcze nie otrząsnął się po swojej dwulicowej (dosłownie) pannie Adler. Ciekawie, jak potoczy się wątek ujawnienia jego korespondencji z Jamie Moriarty.
Z odcinka na odcinek jest ciekawiej i na pewno będę oglądać ten sezon.

The Walking Dead – sezon czwarty zaczął się bardzo dobrym pilotem. Więzienie ma więcej mieszkańców, ale też więcej umarlaków napierających na ogrodzenie. Ciekawe są relacje pomiędzy tymi ludźmi. Nowi traktują starą ekipę niczym bohaterów. Są wdzięczni za pożywienie, dach nad głową i ochronę. Powoli sami angażują się w to, aby to miejsce stało się namiastką domu. Jednak tam, gdzie więcej ludzi, tam też większe ryzyko rozpowszechnienia się infekcji. Wystarczy, że umrze jedna osoba i cała społeczność może zmienić się w zombiaków. To nas czeka w kolejnym odcinku.
Pilot bardzo mi się podobał. W tym serialu nie zależy mi za bardzo na zombie, ale właśnie na relacjach międzyludzkich i obserwowaniu, jak bohaterzy się zmieniają i dostosowują do tego nowego świata. Jednak w tym odcinku wszyscy narzekający, że jest za mało akcji ze szwenadaczami będą na pewno zadowoleni. Akcja w supermarkecie była powalająca i miejscami bardzo obrzydliwa, czyli dla każdego coś miłego.
Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.
Once Upon a Time – jak już wspominałam w tym wpisie  trzeci sezon rozpoczął się bardzo ciekawie. Zjednoczenie wrogów ze Storybrook w celu uratowania Henry’ego z łap władcy Nibylandii to świetny zabieg. Współpraca Reginy, Emmy, Hooka, Śnieżki i Księcia nie wychodzi najlepiej i na pewno będą musieli znaleźć sposób na dogadanie się. Jak widać mają wspólną motywację (odbicie Henry’ego), ale konfrontacja z Piotrusiem Panem na pewno nie będzie łatwa. Poza tym zaciekawiła mnie nowa postać, czyli Dzwoneczek. Mam przeczucie, że będzie miała większy wpływ na wydarzenia w tym sezonie, niż myślimy.
The Big Bang Theory – po dość przeciętnym szóstym sezonie, siódmy zaczyna się naprawdę interesująco, a szczególnie trzeci i czwarty odcinek. Nareszcie pary się mieszają i mamy konfrontację Penny z Sheldonem, Amy z Howardem, czy Leonarda i Bernadette. Poza tym znowu wracają żarty zrozumiałe tylko dla geeków i nerdów. Na razie nie powracają związkowe dramaty i mam nadzieję, że tak będzie dalej. Może twórcy zrozumieli, że widzowie nie chcą kolejnej wersji Friends, ale właśnie The Big Bang Theory takim, jakie było na początku. Postaci Amy i Bernadette dalej są najmniej ciekawe, ale przynajmniej już tak nie drażnią. Nawet same dorzucają coś od siebie do fabuły.
Na razie ten sezon idzie w dobrym kierunku i mam nadzieję, że dalej będzie jednym z najprzyjemniejszych „odprężaczy”.
P.S. A w poniedziałek wpis o jesiennych nowościach serialowych!
  • kotabie

    czekam na nowości serialowe 😉

    • Miło mi, że ktoś czeka! 🙂

  • kotabie

    czekam na nowości serialowe 😉

  • Miło mi, że ktoś czeka! 🙂