Jesienne powroty serialowe 2013 #1

Jak wiadomo, jesień to nie tylko spadające liście, deszcz i kasztany, to również nowe sezony seriali, z którymi rozstaliśmy się na wakacje. Jest to też sezon doświadczalny, kiedy dostajemy nowe seriale i decydujemy, czy będą miały swoje kontynuacje (oglądalność=zamówienie na pełny sezon).
Planowałam wspólny wpis o nowościach i kontynuacjach, ale wyszło tego za dużo, więc rozbiłam go na trzy części. Dziś i w czwartek będzie o kontynuacjach starych seriali, a za tydzień o nowościach (wtedy zdążę wszystkie nadrobić).

Oczywiście, że będzie pełno spoilerów moi drodzy. Jak inaczej pisać o kontynuacjach seriali, które mają już na przykład szósty sezon?

Castle – czekaliśmy na odpowiedź Kate całe wakacje, więc nie mogłaby być inna niż TAK, ale oczywiście w caskettowym stylu. Niestety, nasza ulubiona para poczeka na ślub, bo Beckett przyjęła pracę w stolicy. Mamy więc związek na odległość, ale wiadomo, że Castle długo nie wytrzyma, aby nie namieszać w życiu swojej ukochanej, więc pierwsza sprawa nowo mianowanej agentki nie może się obejść bez niego. Jest trochę śmiechu, trochę wzruszeń i ciekawa zagadka, więc serial niezmiennie trzyma poziom. Przeprowadzka Kate dała trochę świeżości. Cieszy mnie, że Ryan i Esposito nie zniknęli. Nowy chłopak córki Castle’a wprowadza zabawną relację. Ciekawie też oglądać relację pary, która miała siebie na co dzień, a teraz są w związku na odległość. Na pewno będę oglądać kolejne odcinki!
Downton Abbey – straciłam trochę serca do serialu po śmierci Matthew w odcinku świątecznym. Wiem, że to decyzja aktora o odejściu jest powodem tego drastycznego rozwiązania (zresztą podobnie było z aktorką grającą Sybil), ale mimo wszystko za dużo tragedii spada na tę rodzinę.
Lady Mary przeżywa żałobę, ale musi otrząsnąć się z bólu i znaleźć jakieś zajęcie. Dzięki szwagrowi angażuje się w zarządzanie posiadłością, czyli kontynuuje pracę męża. Edith z kolei wchodzi z przytupem w lata dwudzieste. Zakochana w żonatym mężczyźnie wierzy, że dla niej zdobędzie rozwód.
Służba jak zawsze ma swoje dramaty i zabawne chwile. Jednak wydarzenie z odcinka trzeciego (gwałt) wprowadzi nową dynamikę między tych ludzi, bo nie sądzę, że to wpłynie tylko na małżeństwo Batesów.
Wiem, że sporo ludzi obraża się na twórców serialu za ten wysyp nieszczęść, ale gdyby nie one to, co mielibyśmy w Downton? Piękne ubrania, wytworne rozmowy, eleganckie przyjęcia? Wierzcie mi, że by się Wam znudziło i wtedy narzekalibyście, że nic się nie dzieje.
The Vampire Diaries – poziom absurdu już dawno przeszedł wszystkie granice, więc teraz oglądając ten serial można się odprężyć i traktować go jako totalne guilty pleasure. Zastanawiam się tylko, czy za kilka sezonów okaże się, że każdy bohater ma swojego doppelgangera.
Po wydarzeniach z tamtego sezonu wiemy, że w Mystic Falls przeważa populacja postaci nadprzyrodzonych. Chyba tylko Matt się trzyma i cały czas jest człowiekiem (mimo kuszenia Rebeki).
Stefan od paru miesięcy spoczywa na dnie jeziora, a po miasteczku grasuje jego sobowtór, czyli potężny Silas. Elena jak każdy porządny wampir idzie na studia, więc po namiętnym lecie z Damonem muszą zabawić się w związek na odległość. Bonnie dalej udaje, że żyje i jako duch za pomocą brata Eleny (który ożył w tamtym sezonie!) kontaktuje się z przyjaciółmi za pomocą internetu i smsów, wciskając im kity, że podróżuje po świecie.
Takiej rozrywki jak The Vampire Diaries nie zapewni Wam nawet Moda na Sukces. Obawiam się, że nawet tam jest więcej logiki.
Jedynym interesującym elementem jest Katherine Pierce, która musi żyć jako człowiek. Nina Dobrev świetnie ją gra i stworzyła naprawdę ciekawą postać (w przeciwieństwie do Eleny, która jest po prostu mdła). Obserwowanie jak potężna niegdyś wampirzyca poddaje się zwykłemu przeziębieniu albo odkrywa, że musi jeść i korzystać z toalety jest bezcenne.
 
P.S. W Następnym odcinku Elementary, The Walking Dead, Once Upon a Time i The Big Bang Theory.
  • Ja Wampiry oglądam już wyłącznie ze względu na męża, który jest wciąż wiernym fanem. Masz rację – absurd goni tu absurd, a całość wypada ogólnie dosyć przeciętnie. Za to ‚The Originals’ zapowiada się ciekawie, mam nadzieję, że nie zepsują tego…

    • U mnie wręcz odwrotnie – mój chłopak nie znosi Pamiętników Wampirów i uważa, że to najgłupszy serial ever. Za to lubi Castle i oglądamy razem ;]
      „The Originals” zagarnął najciekawsze postacie z TVD, więc może być ciekawie 😉

  • Klaudyna Futbolowa Gąsior

    Ja Wampiry oglądam już wyłącznie ze względu na męża, który jest wciąż wiernym fanem. Masz rację – absurd goni tu absurd, a całość wypada ogólnie dosyć przeciętnie. Za to ‚The Originals’ zapowiada się ciekawie, mam nadzieję, że nie zepsują tego…

  • U mnie wręcz odwrotnie – mój chłopak nie znosi Pamiętników Wampirów i uważa, że to najgłupszy serial ever. Za to lubi Castle i oglądamy razem ;]
    „The Originals” zagarnął najciekawsze postacie z TVD, więc może być ciekawie 😉